Obudziła się w ponurym, lodowatym i betonowym pomieszczeniu panowała cisza. Dało się słyszeć tylko jej oddech. Dopóki się nie poruszyła. Kiedy przesunęła nogę, poczuła na niej zimny ciężar oraz usłyszała szczęk łańcuchów. Nie miała pojęcia, czemu to się stało. Ta kobieta była dla niej ważna, a zrobiła coś takiego. Było dość ciemno, ale mogła dostrzec krew i kości wokoło siebie. Pisnęła ze strachu, osunęła się do tyłu. Ciszę zakłócił przerażający śmiech. To była ta kobieta. Przygarnęła ją, traktowała jak córkę, do czasu... Kogo mam na myśli? Chodzi o Kyokan. Wtedy miała niecałe siedem lat, a już spotkało ją coś takiego. Śmiech stawał się coraz głośniejszy z każdą chwilą.
- No, to już twój koniec, malutka - zachichotała kobieta.
- Dlaczego to robisz?! - wykrzyczała pytanie ze łzami w oczach. Z ust kobiety wydobył się kolejny, potworny śmiech. "Ponieważ Cię kocham" stwierdziła wesoło. Dziewczynka rozejrzała się dookoła. Obok niej leżało w miarę zaostrzone żebro. Bez większego wahania chwyciła ową kość i ostatkiem sił poderwała się na równe nogi. Podbiegła do starszej od siebie, unikając rąk swojej niedoszłej oprawczyni. Przebiła na wskroś kobietę, powodując dość szybką śmierć. Z rany leciała krew. Dziewczynka była cała ubrudzona w niej. Jej oddech był niespokojny, dyszała. Nadal była pod wpływem środków, które zostały jej podane wcześniej. Zabrała klucze, będące nadal w posiadaniu martwego ciała, po czym pobiegła w stronę wyjścia. Nie miała pojęcia, ile czasu tam spędziła, ile nie widziała nieba. Kiedy tylko przekroczyła próg, zobaczyła wspaniałe, nocne niebo, a na nim gwiazdy oraz księżyc w pełni. Uśmiechnęła się, lecz po chwili znów straciła przytomność. W tym samym czasie chciał wykonać zlecenie młody skrytobójca. Naprawdę młody, gdyż był zaledwie trzy lata starszy od Kyokan. Okoliczna wioska skarżyła się, że tamtejsze dzieci znikają bez śladu. Chłopak dostał proste zadanie - znaleźć i zabić winnego. Wieśniacy zaproponowali ogrom pieniędzy. On nie był w tym wszystkim sam - po prostu wykonanie tego zostało przydzielone akurat jemu. Prócz niego było jeszcze wielu mężczyzn o tym zawodzie, jedynie sporo starszych. Każda kobieta czuła odrazę do wykonywania czegoś takiego, jednakże... Wróćmy do tego, co robił młodzik. Kilka dni wcześniej odkrył, gdzie mieści się siedziba porywacza. Chciał jak najszybciej zająć się tym i odebrać zapłatę, więc szedł wtedy na miejsce. Jak myślicie, co zastał przed wejściem? Nieprzytomną dziewczynkę. To może być bardziej nietypowe zlecenie, niż się spodziewałem... przeleciało mu przez głowę, gdy zbliżał się do niej powolnie.